Zygmunt Krasiński. Edycja nowa

Krasiński pisał całym sobą przez całe życie. Wydawał utwory pod pseudonimami, kryptonimami lub bezimiennie, czasami w ogóle ich nie publikował. To bodaj najromantyczniejszy z naszych romantyków. Świadomie modelował życie na wzór literatury. Pragnął dostosować rzeczywistość do świata poetyckiego, kształtując ją, a raczej wyobrażając, w zgodzie z założonymi ideami. Chciał wykreować świat piękniejszy od świata prawdziwego. Zromantyzować rzeczywistość. Nadać jej charakter ewangeliczny, prawy, głęboki, uduchowiony, także w swej zmysłowości. To nieco zapomniany już dziś romantyzm w czystej postaci zarówno w przestrzeni tematów, idei, problematyki, jak i na obszarze języka. Pragniemy przywrócić naszej kulturze właśnie Krasińskiego-romantyka: poetę, pisarza i myśliciela tworzącego w rytm epoki, którą ucieleśniał i która przez niego przemawiała. Pragniemy przypomnieć i Jego, i epokę bez współczesnych nam ideologicznych nadinterpretacji, wierząc, że przez taki właśnie, a nie inny układ dzieł Krasiński powróci do nas na nowo, pełniejszy i odrodzony. Nad pomniki z brązu lub granitu przedkładamy poetów żywych, przemawiających do nas mądrością i uczuciami. Tej idei podporządkowana jest nowa edycja dzieł romantyka.

*

Krasiński do czytania, Krasiński romantyczny, Krasiński w odmienionej i odnowionej formule edycji zbiorowej – to podstawowe założenia, jakie przyświecały autorom wydania, które po blisko czterdziestu latach od ostatniej zbiorowej edycji przypomina twórczość pisarza dziś znanego przede wszystkim badaczom literatury romantycznej, a zapoznanego, może z wyjątkiem Nie-Boskiej komedii, w szerszym kręgu odbiorców rodzimej kultury. Zygmunt Krasiński – nazwisko znane, poeta i pisarz romantyczny − ale czy obok wskazanego wyżej dramatu, może jeszcze Irydiona i poematu Przedświt, nawet wykształcony polski humanista, wyłączywszy pasjonatów i filologów, potrafi wymienić inne utwory poety? Krasiński, w swojej epoce obok Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego określany mianem „trzeciego wieszcza”, szybko zstąpił z Parnasu do literackiego czyśćca, a w niektórych okresach naszych dziejów zawitał także w progach przedpiekla literackiego i politycznego, z którego wydobyć go jest trudnym zadaniem także i dziś. Ma temu służyć nowa edycja Dzieł zebranych, pomyślana tak, aby lektura całości dała rzeczywisty obraz twórczości poety, bez narzucania odbiorcy interpretacyjnych tropów, bez sztucznych i anachronicznych podziałów, które odziedziczyliśmy po wydaniach poprzedników. Zazwyczaj były to edycje znaczące i ważne, dzięki nim Krasiński istniał mimo wszystko w obiegu literackim i badawczym, ale jednocześnie stworzyły one pewną tradycję recepcji, którą trzeba przerwać, utrwaliła ona bowiem zbyt wiele uproszczonych schematów i mniemań co do wizerunku dzieła hrabiego Zygmunta. W tym względzie nowa edycja na pewno odbiega od dotychczasowych sposobów prezentacji całości twórczości Krasińskiego. Nie znaczy to, że jest lepsza, jest po prostu inna.

Gdy żył i tworzył (1812–1859), nie zobaczył żadnego wydania zbiorowego swoich pism. Krasiński o to nie dbał. Miał spory dystans do wielu swoich utworów i wolał je doskonalić latami, miast zabiegać o ich wydanie w jednolitej szacie graficznej pod wspólnym tytułem pism lub dzieł zebranych. Na pewno wolał pisać listy, a w nich zamieszczać wiersze, pomysły literackie i rozmaite fragmenty niż skupiać się na konkretnych pracach i ich edycjach. Interesowały go filozofia, literatura, historia, polityka, codzienność, z pasji listowej uczynił „dzieło życia” i sposób na życie. Nie dziwi więc tak bardzo nieobecność w jego biografii twórczej zbiorowej edycji utworów literackich powstałych „za życia”. Po śmierci wyręczyli go za to, niekiedy z lepszym, częściej z gorszym skutkiem, edytorzy. Dość wspomnieć, że w latach 1863-1990 opublikowano ponad trzydzieści wydań zbiorowych i wyborów pism literackich Zygmunta Krasińskiego zarówno popularnych, jak i pretendujących do miana krytycznych, co można uznać za liczbę dość pokaźną, zważywszy na rozmaite uwarunkowania prac edytorskich (polityczne, ekonomiczne lub prawne). Pierwsze trzytomowe wydanie Poezji w znanej i zasłużonej serii „Biblioteka Pisarzy Polskich” ukazało się w Lipsku w 1863 roku, ostatni zbiorowy tom w opracowaniu Mariana Bizana Wiersze. Poematy. Dramaty wydał warszawski Państwowy Instytut Wydawniczy w 1990 roku, było to zresztą drugie wydanie tej samej edycji. Oczywiście ukazało się też znacznie więcej osobnych publikacji poszczególnych utworów oraz kompilacji tematycznych. Czy jest to dorobek duży, czy raczej skromny? Zważywszy na liczbę edycji dzieł i pism, zbiorowych oraz wyborów, zarówno krytycznych, jak i popularnych Mickiewicza i Słowackiego, Krasiński nie jest i nigdy nie był autorem szczególnie hołubionym przez wydawców. Przyczyny tego stanu rzeczy są złożone: zmieniająca się z czasem ranga pisarska „bezimiennego poety”, intelektualny i hermetyczny wymiar jego twórczości uchodzącej często za twórczość trudną w odbiorze, konteksty polityczne i historiozoficzne idei obecnych w kolejnych utworach, zazwyczaj nieprzystających do rzeczywistości pozaliterackiej, działalność Ordynacji Krasińskich, która z dużą ostrożnością dopuszczała do druku pisma ważnego członka rodu (zwłaszcza teksty wcześniej nieznane), co wiązało się także z kwestiami obyczajowymi – to tylko niektóre istotne przeszkody. Badacze twórczości Krasińskiego niejednokrotnie zwracali zresztą uwagę na wskazane okoliczności.

*

Oprócz zasad edycji naukowo-popularnej na szczególne podkreślenie zasługuje – przypomnijmy – założenie, które od początku przyświecało naszej pracy. Krasiński do czytania! Chcieliśmy stworzyć taki układ dzieł, który nie rezygnując z ambicji naukowych, zachęca, a nie zniechęca do lektury potencjalnych odbiorców. Wzorcem były tu rozmaite edycje francuskie i angielskie klasyków literatury europejskiej i narodowej. To mają być książki do lektury dla zainteresowanych czytelników (a nie tylko przeznaczone dla wąskiej grupy literaturoznawców), wydane w poręcznej i nowoczesnej formie graficznej, bez epatowania naukowością czy erudycją. Ściśle naukowy aspekt edycji został tedy delikatnie zakryty, jakby przesunięty na plan dalszy, a edytorski komentarz poddany próbie cnoty szlachetnej powściągliwości. Odważyliśmy się więc na przesunięcie aparatu krytycznego do osobnego tomu. Na pierwszym planie ma być dzieło Krasińskiego, nie zaś dzieło edytora. Założenia niektórych wydań klasyków polskiej literatury, w których głównym zadaniem edytorskim było m.in. uwzględnienie wszelkich różnic tekstowych, wszystkich emendacji i koniektur bez względu na ich relacje z tekstem głównym, to dziś anachroniczny skansen metodologiczny. Musimy sobie jasno odpowiedzieć na podstawowe pytanie, czy dzieła pisarzy narodowych mają istnieć w rzeczywistej przestrzeni kulturowej naszych czasów, czy też istnieć szczątkowo lub nawet fikcjonalnie jako edytorska idée fixe, każąca uwzględniać wszystkie, nawet najmniej sensowne lekcje w odniesieniu do wszelkich przekazów, w tym często niewiele wartych kopii z drugiej ręki tudzież wątpliwych przedruków, by wypracować ostatecznie dzieło w pełni wolne od skaz z wyobrażoną duchową aprobatą domniemanej woli autorskiej. Przyjęliśmy inne założenie: przy istniejącym stanie dokumentacji źródłowej trzeba uwzględniać li tylko materiały najwartościowsze, co do których istnieje przypuszczenie, że mogą w istotny sposób wzbogacić naszą wiedzę o danym tekście. Stąd komentarz edytorski w poszczególnych tomach jest ograniczony do niezbędnych informacji (są to tzw. uwagi wydawcy), zaś osobny aparat krytyczny zawiera wybrane lekcje wraz z uzasadnieniami i różnice między najważniejsze edycjami. Nie ma racjonalnej potrzeby przeładowywać edycji (także naukowych) zestawem niepotrzebnych odmian, które w żaden sposób nie mogły należeć do Krasińskiego, a są wynikiem twórczych ambicji edytorów. Utwory Krasińskiego chcieliśmy przedstawić w miarę poprawnej wersji tekstowej, w zgodzie z metodyką krytyki tekstu, biorąc również pod uwagę oczekiwania, przyzwyczajenia i potrzeby odbiorców z możliwie szerokiego kręgu potencjalnie zainteresowanych czytelników. Ale bez szkody dla romantycznego autora, szanując jego język i stylistykę znacznie już odbiegającą od współczesnej polszczyzny. Ogólny wzorzec zasad modernizacji pisowni przyjmujemy za wypracowaną już w naszym edytorstwie tradycją wydawania twórczości romantyków, szczegółowe rozwiązania dla kolejnych utworów zostały natomiast omówione osobno w kolejnych tomach.

Mirosław Strzyżewski

Reklamy